Tort dla Sir Paula McCartney’a

To było niesamowite!!!

Dzień przed koncertem byłego Beatlesa w Polsce odebrałam telefon od pani ze Stadionu Narodowego z zapytaniem o przygotowanie tortu urodzinowego dla P. McCartney’a.
Szczerze? Moja pierwsza myśl była taka, że jakieś dziecko wygrzebało nr w internecie i mówiąc kolokwialnie robi sobie jaja… Miły (i zdenerwowany) głos mówił, opowiadał o szczegółach.. i dopiero powoli zaczęło do mnie docierać, że to jednak nie jest żart 🙂
Czasu na realizację niewiele, presja ogromna ale oczywiście podjęłam się zadania.
Omawianie szczegółów zajęło kolejną cenną godzinę. O 19.30 mogłam dopiero zabrać się do pracy…

Napisów było sporo więc zaczęłam od lepienia literek. W międzyczasie upiekłam biszkopt, nasączyłam, przełożyłam kremem 🙂 Literki były gotowe o 1 w nocy.
Z bijącym sercem – sama nie wiem czy ze zmęczenia czy z emocji – zaczęłam „lepienie” Stadionu. Poszło zdecydowanie szybciej, tylko 3 godzinki.

„Złożenie” tortu zajęło mi kolejną godzinkę, w sumie skończyłam pracę o 6 rano…

Po dwóch godzinach snu pojechaliśmy całą rodziną do przedszkola naszego synka, który miał tego dnia zakończenie roku i pożegnanie przedszkola. Kolejne wrażenia i emocje… Oczywiście chyba tylko mnie było żal, że Szymon opuszcza już mury przedszkola. Nikt inny nie rozpaczał. Synek występował pięknie, powiedział wierszyk, śpiewał piosenki 🙂 Byłam z niego bardzo dumna. Na świętowanie nie było jednak zbyt dużo czasu bo musiałam szybko wrócić do pracy…

Tort potrzebował jeszcze logo Stadionu Narodowego i ogólnego wykończenia. Skończyłam, pstryknęłam kilka fotek z różnych stron, zapakowałam do pudełka i ruszyliśmy na Stadion.

I tu czekała nas niespodzianka – niestety niezbyt miła..

Pomimo tego, że nas oczekiwano to ochrona nie chciała nas wpuścić 🙂
Szybciutko z organizatorem doszliśmy do porozumienia i tort zawieźliśmy do biura.

Został odebrany, włożony do lodówki i czekał sobie cierpliwie, żeby trafić w odpowiednim momencie na wręczenie 🙂

Emocje dopiero teraz zaczynają opadać. Dopiero teraz zaczyna do mnie docierać..
Nie potrafię opisać tego co czuję. Szczęście przeplata się z ekscytacją i poddenerwowaniem. Duma mnie rozpiera i jestem zaszczycona, że to właśnie ja moglam wykonać ten nizwykły tort…
Wiem, że jeszcze długo będę opowiadała tę historię, długo będę się nią chwaliła 🙂

W Warszawie jest 1000 cukierni. Cukierni z tradycjami sięgającymi kilku pokoleń wstecz; cukierni z wielkimi nazwiskami, a to mnie przypadł zaszczyt zrobienia TAKIEGO tortu.

To dla mnie ogromny sukces i życzę sobie (całkiem nieskromnie) więcej takich sukcesów 🙂

A co! 🙂

Komentowanie wyłaczone.

Skontaktuj się z nami 663 263 863